piątek, 13 września 2013

Christina Rozdział 9

Następnego pięknego dnia wstałam z łóżka, jak królowa z swego łoża z baldachimem. A czemu byłam taka szczęśliwa? Dzisiaj jadę na obóz zimowy, pierwszy od dwóch lat! W zeszłym roku  były zbyt duże mrozy i wichury blokowały wyjścia. Spakowałam się już wcześniej, więc mam cały dzionek wolny. Już mam plan na dzisiaj. Najpierw muszę obudzić Bloom i spakować ją trzeba, bo inaczej z pokoju mnie nie wypuści. Potem zjemy śniadanie, z powodu dzisiejszego wyjazdu mamy wolne zajęcia (wolne mają uczestnicy obozu tylko). Więc za pewnie pójdziemy na miasto całą paczką, jak to mamy w zwyczaju w dni wolne :P Obudziłam Bloom, niestety nie budziła się, aż do powiadomienia "Śniadanie za pół godziny". Wtedy zaczęła się ubierać, a ja czekałam na nią przy drzwiach. Gdy rozbrzmiał dzwonek, dziewczyna była gotowa i zeszłyśmy na stołówkę. Po śniadaniu pakowałam Bloom, bo ona rzucała mi rzeczy z szafy.
-To tak. To nie. To też nie. Ooo to oczywiście, że tak -mówiła, a ja bez słowa składałam i wkładałam do walizki.
Z nią pakowanie właśnie tak wygląda. Po pół godzinie usiadła dumnie na łóżku, a ja sięgam do szafy i pokazuję jej nowy stój narciarski z kaskiem i rękawiczkami. Bloom rzuciła się nam mnie.
-No nie, spakowałam nie ten strój. Chris pomożesz?
-Sorry, ale nie. Obiecałam Lukasowi i Kondzio, że sprawdzę czy wszystko wzięli -mówiąc to kierowałam się tyłem do drzwi. Po chwili wyczułam próg. Potknęłam się o swoje nogi i jakieś ręce chwyciły mnie w tali, powstrzymując upadek. Podniosłam się i odwróciłam się, ujrzałam chłopaka moich marzeń. Pocałowałam go i podziękowałam za ten uroczy ratunek :D Chwyciłam Felixa za rękę i pociągnęłam w stronę pokoju Lukasa. Gdy otworzyłam drzwi do jego pokoju, słyszałam dźwięki szukania czegoś ze zdenerwowaniem i rozmowę. otworzyłam szerzej drzwi i zobaczyłam Młodszego chłopaka biegającego po całym pokoju i starszego siedzącego na łóżku próbującego uspokoić tego młodszego. Gdy obydwoje mnie zobaczyli, Lukas podbiegł do mnie.
-Chris!!! Ty zawsze wszystko znajdujesz. Proszę bądź taka dobra jak zwykle i obiecuję że będę jak aniołek...
-Chłopie, uspokój się nic nie rozumiemy -zainterweniował mój chłopak.
-Pomóż mi znaleźć strój narciarski.
Zachichotałam, popatrzyłam w głąb pokoju i bez słowa minęłam chłopca, puszczając rękę Felixa. Podeszłam do górki ciuchów chłopców i wygrzebałam strój narciarski. Podałam go zaskoczonemu Lukasowi. Reszta chłopców patrzyła na mnie z otwartymi gębami. Podeszłam do każdego i zamknęłam im te mordki.

3 komentarze:

  1. Fajna notka ;) Jakieś szczęście w ich niezbyt szczęśliwym życiu xD
    ŻYczę dużo weny na następną notkę ^-^
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Chris, jesteś niesamowita - samochwała a rozdział fajny

    OdpowiedzUsuń

Jeśli skomentowałeś/aś dziękuję, to mnie motywuje.
Jeśli twój blog będzie ciekawy, zawsze zaobserwuję, więc nie musisz pisać o obserwowaniu.
Jeśli piszesz już któryś raz komentarz, nie musisz pisać adresu bloga.