środa, 18 września 2013

Christina Rozdział 10

Zachichotałam, popatrzyłam w głąb pokoju i bez słowa minęłam chłopca, puszczając rękę Felixa. Podeszłam do górki ciuchów chłopców i wygrzebałam strój narciarski. Podałam go zaskoczonemu Lukasowi. Reszta chłopców patrzyła na mnie z otwartymi gębami. Podeszłam do każdego i zamknęłam im te mordki...
Ocknęli się dopiero gdy byłam już za zakrętem korytarza. Byłam jednak jeszcze dość blisko by usłyszeć "Łał". Zaśmiałam się i ruszyłam w kierunku pokoju Kondzia. Tam było pusto, czysto, a zwłaszcza cichoo...
-Co tam? Gotowy?
-W porzo, słyszałem od Lukasa, że nieźle dałaś popalić chłopakom. A jeżeli chodzi o pakowanie, jestem gotów do drogi.
Sprawdziłam czy wszystko ma i potem zeszliśmy na obiad, gdzie wszyscy z mojego stolika, oprócz Bloom, patrzyli na mnie przyjaźnie. Nie wiedziałam o co im chodzi, więc się nie odezwałam tylko usiadłam na swoim miejscu. Jeszcze nie dostaliśmy jedzenia, bo p.Karolina miała jeszcze kilka komunikatów przed wyjazdem.
-Więc tak po obiedzie na tablicy będą wywieszone listy grup. Nie będę wam czytać, bo i tak sami sobie sprawdzicie, ale powiem wam kto opiekuje się jakimi grupami. 1 grupą najstarszych- p.Henry, 2 grupą po środku p.Ksawery, 3 grupa najmłodsza -będę ja i ostatnią grupą mieszaną opiekuje się Christina -wstałam tak jak reszta opiekunów -proszę was o zostanie 5 minut po obiedzie, dobrze? Każda grupa ma 10 osób, staraliśmy się was po równo podzielić, tylko ostatnia grupa ma albo więcej albo mniej osób. Christina będziesz musiała sprawdzić.
-Dobrze -odpowiedziałam.
-A teraz możecie zacząć jeść. Smacznego!
-Cznego! -krzyknęliśmy wszyscy chórem.
Po obiedzie, poszłam sprawdzić listę: Simon, Lukas, Kondrad, Bloom, Dona, Dana, Felix, Roberta, Sisi, Tina i Jake, taki chłopak z grupy chłopców. Gdy sprawdziłam kogo mam, wróciłam na stołówkę, minęłam się z moim stolikiem, bo dopiero teraz skończyli jeść. Pokazałam im alfabetem palcowym, że są w mojej grupie. Ruszyłam w stronę stolika opiekunów. Tam rozmawialiśmy na temat obozu. O 16:15 wszyscy uczestnicy włącznie z opiekunami, siedzieli w autokarze. Każdy z dorosłych czytał obecność swojej drużyny. Gdy ja też przeczytałam, autokar ruszył. Po 5 godzinach jazdy dojechaliśmy na miejsce. Było tu fajnie i bardzo biało. Po zameldowaniu się w hotelu, spotkaliśmy się na świetlicy. Potem poszliśmy spać. Następnego dnia po śniadaniu p.Karolina dała wszystkim wolne w grupach, to znaczy że grupa pod opieką opiekuna może chodzić gdzie chce. Niestety p.Ksawery poczuł się źle, jego grupą musiał się zająć p.Henry. Puścili najstarszą grupę samą, pod warunkiem że wrócą na obiad.
***
Starałam się napisać długie nie wiem czy wyszło.

2 komentarze:

  1. ja już też chce jechać na narty, a czemu oni na drugi dzień nie pojechali na stok?

    OdpowiedzUsuń

Jeśli skomentowałeś/aś dziękuję, to mnie motywuje.
Jeśli twój blog będzie ciekawy, zawsze zaobserwuję, więc nie musisz pisać o obserwowaniu.
Jeśli piszesz już któryś raz komentarz, nie musisz pisać adresu bloga.