wtorek, 29 marca 2016

Zawieszam

Z przykrością mówię, że muszę zawiesić bloga.

Mówiłam sobie, że z powodów egzaminów nie zawieszę bloga, ale muszę to zrobić, gdyż uświadomiłam sobie, ze nie dam rady.
Robię to tylko dla mojej i waszej wygody.
Bo nie wiem kiedy byście się doczekali nowego posta.
A tak to możecie odfajkować mojego bloga na ten czas, więc tak jakoś do końca kwietnia :D

Obydwa blogi są zawieszone
[jakby ktoś chciał, to Lab Rats -historia własna :*]

Oczywiście, nie oddzielam się całkowicie od Bloggera.
Od czasu do czasu coś napiszę, ale to w roboczej wersji (bo będę głupoty pisać).
Więc możecie pisać jakieś pomysły, chętnie wykorzystam :D
[równie chętnie zapraszam do zakładek]

Żegnam i do zobaczenia :*

sobota, 19 marca 2016

Teledyski i piosenki, tylko te przypadkowe... vol.1

Austin Mahone - What About Love
Teledysk niczego sobie, fajne układy taneczne, na piosence się nie skupiałam.

The Vamps - Somebody To You ft. Demi Lovato
Śliczna piosenka, mogę ją słuchać na okrągło :D Teledysk też śliczny. Tak bardziej na klimat lata, bo plaża, morze, Słońce i paczka przyjaciół :D

5 Seconds of Summer - She Looks So Perfect
Melodyjnie piosenka fajna, słów jeszcze nie rozumiem, ale można słuchać. Jednak teledysk nie przypadł mi do gustu, nie pasuje mi do piosenki (o znaczeniu nie mówię).
(Jeśli chcecie to oglądnijcie, ja nie chcę)

Hayley Kiyoko - Girls Like Girls
Piosenka o parze dziewczyn, dla tolerancyjnych osób. Brzmienie piosenki bardzo mi przypadło do gustu, a teledysk, chociaż nie przepadam za parami dziewczyn, to był prześliczny, bardzo mi pasował do piosenki :D

Axwell /\ Ingrosso - Sun Is Shining
Piosenka i teledysk, prześliczne, kocham tą piosenkę, słucham ją na okrągło i nie mam jej dość. 
Sun is shining and so are you!

Zedd - Beautiful Now ft Jon Bellion
Kolejna ukochana piosenka :D Teledysk też. Bardzo emocjonalne i śliczne :D

środa, 16 marca 2016

Adam Lambert - Never Close Our Eyes

Normalnie nie słucham Lamberta, ale właśnie przeglądam YT i sobie włączyłam.

Piękna piosenka i ten teledysk, zakochałam się w tej piosence.



Nie zdziwię się, jeżeli za tydzień, będę już umiała połowę słów :D

wtorek, 15 marca 2016

Weź białą kartkę, najzwyklejszą kartkę, jaką masz pod ręką...

Ten post jest inspirowany postem bloga, który obserwuję

Powiedziałam sobie, że zrobię to i się uwolnię, ale...
może najpierw wyjaśnię sprawę?
Tak jak w tytule, weź zwykłą białą kartkę.
Zapisz na niej wszystko co złe/przykre/ okropne/raniące/...
Niech cię to boli.
Niech to wraca i wraca...
Przeczytaj dokładnie to co napisałaś/eś, przyglądaj się temu.
Gotowa? Gotowy?
PODRZYJ JĄ.
Nie wahaj się, drzyj jak ci się podoba.
Rób z nią co chcesz.
Ta kartka ma zniknąć na zawsze w otchłani ciemności.
I pyk! Uśmiech!


sobota, 12 marca 2016

0.3. We will need someone to lean on

Poszedłem do salonu. Ama i Ame przysypiały na kanapie, leżąc na sobie wzajemnie, a Barbarcia spała w najlepsze na swoim kocyku wśród zabawek, łapczywie przytulając się do naprawionego autka. Chwyciłem ją i podniosłem, starając się jej nie obudzić. Zaniosłem ją do pokoju, przebrałem w piżamę i położyłem do łóżeczka, zapalając lampkę nocną. Pocałowałem ją w czółko i wyszedłem, przymykając drzwi. Idąc na dół minąłem tatę niosącego jedną z bliźniaczek. Ja wziąłem drugą i zaniosłem do pokoju. Pomogłem im się przebrać, podczas gdy tata ścielił im łóżka. Gdy już leżały w swoich "legowiskach" chciały się przytulić. Przytuliłem i, tak jak Barbarę, pocałowałem w czoło. Wyszedłem, zostawiając tatę z nimi i ruszyłem do salonu. Usiadłem na kanapie przed telewizorem, włączając jakiś program, leciała jakaś tandetna komedia z romansem bez sensu. Po chwili tata dołączył do mnie z dwoma parującymi kubkami. Jeden dał mi, była to owocowa herbata, którą wręcz kocham. Zmieniłem pozycję na wygodniejszą. Opierałem się plecami o podłokietnik, a nogi miałem przyciągnięte do siebie, chciałem zachować całe ciepło herbaty. Nie minęło pięć minut, a wypiłem już cały kubek. Tata przełączył na jakiś program, na horror, akurat ten który stale unikam.
Przyznaję się wielu horrorów się bałem. I wielu innych rzeczy :(
Tata naprawdę, czasem wykorzystuje różne rzeczy przeciwko mnie, te których się boję, ale najczęściej filmy, których unikam. Teraz chce zostać sam, żeby... w sumie nie wiem po co. Ale tym razem się nie poddam. Zjechałem trochę niżej, głowę miałem na poduszce, a nogi prawie na nogach taty, ale cóż jak niski jestem, to i krótkie nogi mam. Jednak i tak popatrzył na mnie złowrogo, na co odpowiedziałem mu uśmiechem i chyba zrezygnował z ochrzanienia mnie. Oglądaliśmy film, którego tata nadal nie przełączył, pomimo moich próśb. W strasznych momentach wzdrygałem się lub podskakiwałem i zamykałem oczy.
I tata śmiał się ze mnie, bardzo otwarcie, co miałem mu za złe.
Powoli robiłem się senny, aż w końcu zasnąłem. Nie martwiłem się, czy będę spał na kanapie, czy na swoim łóżku, wszędzie tak samo wygodnie.

TATA KRZYŚKA (OLEK):
Kiedy skończył się film, zauważyłem, że Krzysiek zasnął, zresztą jak zawsze. Chwyciłem pierwszy lepszy koc i go nim przykryłem.
Trafiło na koc Barbarki, różowy w kolorowe miśki :D Zwykle, zanosiłem go do łóżka, ale tym razem nie miałem siły. Było dużo roboty w warsztacie.
Przełączyłem na inne programy by zobaczyć co jest, ale gdy niczego ciekawego nie zauważyłem, wstałem i zaniosłem do kuchni puste kubki. Włożyłem wszystkie brudne rzeczy do zmywarki. W tym samym czasie usłyszałem jak włącza się mechanizm garażu. Otwierały się drzwi wjazdowe, wjechał samochód, a potem kilka piknięć i się zamykały. Po chwili otworzyły się drzwi do garażu i rozległ się stukot obcasów o płytki korytarza. Wyszedłem na korytarz, żeby przywitać się z żoną, która właśnie wróciła z pracy.
- Cześć skarbie. Trudny klient? -pocałowałem Kate w policzek.
- Nie. Okazało się, że odnalazł się dokument, którego brakowało do sprawy. Był w domu na biurku pana domu. Jacy ludzie są teraz nieogarnięci.
- Na szczęście chociaż my jesteśmy ogarnięci -spowodowałem uśmiech na twarzy kobiety, która miała lekko krzywą minę- Co zjesz?
- A wy co jedliście?  -spytała mnie, po tym jak pocałowała w policzek.
- Tosty. Nic nie zostało, Krzysiek nie wiedział kiedy wracasz.
- Wiem, mówiłam mu, że mogę wrócić późno.
- Zrobię ci coś do jedzenia, ok?
- Dobrze. Przebiorę się i zerknę do dzieciaków -przytaknęła i poszła w górę schodów.
Gdy znalazłem się w kuchni, starając się być cicho, by nie obudzić syna, wyciągnąłem potrzebne składniki, talerze i sztućce. Postanowiłem przygotować ulubioną potrawę żony, tj. naleśniki amerykańskie z kostką masła polane syropem klonowym. Już kładłem jej porcję na stół, kiedy Kate weszła do pomieszczenia.
- Nie mogłeś Krzysia wygonić do pokoju, czy się wcisnął? -zadała pytanie, które już się pojawiło kilkakrotnie w tym tygodniu.
- Był od początku, a nie zauważyłem, że zasnął, no to zostawiłem go. Nie martw się, zaniosę go.
- Właśnie się tym martwię, bo pomimo jego wieku, dalej możesz go nosić -twarz przeciął grymas, ale po chwili pojawił się uśmiech- ale to znaczy, że dalej będzie naszym chłopcem, którego pokochałam.
Nagle rozległ się huk i jęk. Zaśmiałem się, kiedy zorientowałem się skąd dochodzi ten dźwięk, po chwili i Kate się ze mną śmiała.
- Może i tego nie słyszę, ani nie widzę, ale moglibyście przestać się śmiać i pomóc mi się rozplątać z tego czegoś? -usłyszeliśmy głos dochodzący zza ściany i nie mogliśmy się powstrzymać od dalszego śmiania się- Serio to już nie jest śmieszne...
Usłyszałem podejrzane drżenie głosu, więc zaraz znalazłem się przy synu. Wyglądał komicznie, leżał na podłodze, zaplątany w kocyk Barbary, jednak zaraz spoważniałem. Na policzku miał rozcięcie, z którego kapała krew i tworzący się siniak. Jak go tylko rozplątałem i podniosłem, zauważyłem, że mimowolnie przyciska rękę do piersi. Po chwili Kate pojawia się obok nas na kanapie, z apteczką w ręku. Zabrała się za oczyszczenie ranki na policzku, a ja sprawdziłem jego rękę, która powoli robiła się fioletowa. Jak tylko lekko nią ruszyłem, Krzyś jęknął, byłem zmartwiony. Jednak byłem pewien, że nie złamał ręki, już się spotkałem z tym przypadkiem. Będzie miał wielkiego siniaka i niemożności ruszenia ręką przez jakiś tydzień.
- Och, ty moja ciamajdo. Byłby to cud, gdy jeden dzień był, bez choćby jednej wywrotki, jednego siniaka -Kate też była zmartwiona.
- Musimy unieruchomić Ci rękę. Chyba będziesz musiał nosić temblak.
- Nie! Żadnego temblaka. Ja nie chcę. Nic mi nie... -nagle zamilkł, gdyż chwyciłem go za podbródek, by popatrzył w oczy.
Widząc moje oczy, rozluźnił się i poddał, spuścił oczy i wymamrotał "przepraszam". Bez wahania wstałem i poszedłem to korytarza. Chwile szukałem czegoś w szafce, aż w końcu wyciągnąłem bandaż i temblak. Kiedy wróciłem do salonu Krzysiu już miał plaster na policzku, a Kate go obejmowała, głaszcząc po włosach.
Krzysiu chyba nigdy z tego nie wyrośnie. Na szczęście jest samodzielny, nawet na tyle, żeby mógł spokojnie zająć się siostrami, inaczej bym tego nie zniósł. Nastoletni syn, który potrzebuje bliskości, takiej jak małe dzieci i jeszcze niesamodzielność, to by już była przesada.
Podszedłem do nich. Krzysiek podniósł na mnie wzrok, było w nim błaganie. Nienawidził bandaży i temblaków. Przeżył już w swoim życiu tyle złamać i skręceń, ze naprawdę już sam siebie ma dość.
Byłem nieustępliwy, jeżeli chodzi mojego syna i jego zdrowie, więc nic nie robiłem sobie z jego szczenięcego spojrzenia, chociaż zdarzały się przypadki, kiedy ulegałem temu spojrzeniu. Ale nie dziś, oj nie dziś.

IV tura IV edycji Ligi Szkół Krakowskich

Liga jak to liga. Co mogę więcej powiedzieć? A nie... wykrzyczę to!

MIAŁAM 2 MIEJSCE W TEJ TURZE!!!

MAM 3 MIEJSCE W CAŁEJ TEGOROCZNEJ IV EDYCJI LIGII SZKÓŁ KRAKOWSKICH W ROCZNIKU 2000-2001!!! (tylko jeszcze nieoficjalnie, ale wiele się chyba nie zmieni)

To było niesamowite przeżycie. Ten sezon mogę zaliczyć do bardzo, bardzo udanych:

  • 2 miejsce w zawodach obozowych
  • tytuł Mistrzyni Klubu Narciarskiego Slalom
  • 4, 2, 3, 2 miejsce w 4 turach LSK
  • 3 miejsce w ogólnym rankingu LSK rocznik 2000-2001
Nie mogę się doczekać kwietnia.
W kwietniu będzie podsumowanie Ligi i rozdanie nagród.



piątek, 11 marca 2016

Dzień kobiet :*

Z pewnym opóźnieniem, ale jest :D

Jak każdy facet powinien wiedzieć, i nie mógł o tej dacie zapomnieć, jeżeli ma kobietę o swojego boku: dziewczyna, żona, mama, babcia, siostra, ciocia, kuzynka, przyjaciółka.

8 MARCA
DZIEŃ KOBIET
(Troszkę wiedzy z Wiki)
Za pierwowzór Dnia Kobiet przyjąć można obchodzone w starożytnym Rzymie "Matronalia". Było to święto przypadające na pierwszy tydzień marca, związane z początkiem nowego roku, macierzyństwem i płodnością. Z okazji tego święta mężowie obdarowywali swoje żony prezentami i spełniali ich życzenia.

W tym dniu, mam nadzieję, każda z was dziewczyn, została choćby obdarzona kwiatuszkiem od tatusia, brata czy choćby kuzyna :D Tak jak i ja zostałam obdarzona w tym dniu pięknymi 5-cioma tulipankami, jak co roku. Moja mama również, taka już nasza tradycja. W końcu tradycji ma się stać zadość (czy jakoś tak).



Jak co roku w szkole, również jest Dzień Kobiet, a jak żeby inaczej :D
My, dziewczyny z mojej klasy i ja, miałyśmy dość wygórowane oczekiwania, gdyż byłyśmy zawiedzione poprzednimi latami, darowania prezentów.
W pierwszej klasie dali nam takie "naszyjniki" z kwiatów, takie hawajskie i lizaki.
W drugiej klasie dostałyśmy drewniane kwiatuszki na sprężynce, takie stojące, trzymające karteluszki i długopisy, dostałam różowy, który wypisał mi się po dwóch krzyżówkach.

Duże wymagania, odnosiły się również od tego co my dla nich robiłyśmy przez te trzy lata dla nich na Dzień Chłopaka, ale nie o tym ten post.

Chociaż na początku było dziwnie, nie zawiodłyśmy się w tym roku. W ten dzień, podarowali nam, składając przepiękne życzenia, 6, aż 6!, cukierków i kwiatuszek z włóczki do naklejenia.


Następnego dnia, chłopcy zaprezentowali dziewczynom filmik ze zdjęć, specjalnie dla nas i wręczyli takie piękne białe doniczki (to już moja druga :D) z pięknie pachnącą świeczką, chyba waniliową.
Niestety w tym dniu mnie nie było :(

Doniczki:
Z pomarańczową świeczką- kupiona kiedyś w Ikei
Z zieloną wstążką- prezent od chłopaków

Czy wy tez myślicie, że te doniczki są prześliczne?

(Jakość zdjęć, taka jaka jest :D telefonem robione)

Bye, Bye :*

wtorek, 8 marca 2016

Brak materiałów i co robić...

Hejo!
Tak wiem długo mnie nie było, ale no cóż... takie życie :D

Chciałam wam napisać i pokazać tyle rzeczy, ale okazało się, że muszę się już dzisiaj brać za projekt i rozpraweczkę, więc totalnie nie mam czasu by zrobić zdjęcia. A ten post miał składać się w większości z zdjęć :P
Mam nadzieję, że jutro uda mi się to zrobić, jak tylko wrócę z zawodów.

Jutro mam kolejne i ostatnie zawody LSK, wiec można nawet powiedzieć, ze to będzie zakończenie mojego sezonu na zawody narciarskie :D

Nic nie obiecuję, ale postaram się, żeby to jutro było :D
Trzymajcie kciuki, żeby to się jak najszybciej skończyło i żebym jak najwcześniej wróciła do domu :P

Do zobaczonka :*