wtorek, 7 stycznia 2014

Sylwester cz.2 -moje sprawozdanie :P

To że była impra, wiecie, to że było ok. 30 piosenkarzy i piosenkarek, wiecie, co jeszcze nie wiecie????
Więc tak...
***
Rycho Ryś kupił mi święcącą kokardkę taką żółtą, a Wiktorii zieloną. :D
 
Staliśmy najpierw w tyle, ale przeszliśmy pod sukiennice, gdzie było nawet sporo miejsca.
Stałam o własnych nogach przez większość. Dużo też się przemieszczałam, ale też, najlepsza pozycja, siedziałam na barkach Rycho Rysia. Z tamtej perspektywy był najlepszy widok. Zrobiłam kilka super zdjęć. Pokażę je kiedy zrobię albumik.
Potem staraliśmy się wyjść, przed wybiciem północy, z miejsca wielu radości, zabaw i szaleństwa, ale niestety przebijanie się przez tłum okazało się trudniejsze, niż myśleliśmy i dłuższe. No ale cóż, złożyliśmy sobie szybkie życzenia, pokrzyczeliśmy w stronę Nowego Roku , czyli gdziekolwiek i ruszyliśmy na przystanek. Dłuuuugo czekaliśmy na tramwaj, ale jakoś było. W domu później, zjedliśmy konia z kopytami, kolacją. Ale największa beka była w tramwaju. Calutki tramwaj, przynajmniej nasz wagon, śpiewał różne piosenki, np. Hej Sokoły, Gdy strumyk płynie itp. itd.
Nawet na którymś przystanku przechodzili jacyś turyści i byłam tego świadkiem, zrobili nam zdjęcie, bo według nich byliśmy śmieszni.
***
Tyle :P

1 komentarz:

  1. Potwierdzam bylo fajnie, ale Choco sporo waży i Rycho Ryś trochę nadwyrężył kręgosłup, ale teraz już ok.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli skomentowałeś/aś dziękuję, to mnie motywuje.
Jeśli twój blog będzie ciekawy, zawsze zaobserwuję, więc nie musisz pisać o obserwowaniu.
Jeśli piszesz już któryś raz komentarz, nie musisz pisać adresu bloga.