piątek, 17 czerwca 2016

KĄCik MŁODEgo KiNOmana | Part 2 | Warcraft: Początek

Witajcie!

W drugim "odcinku" mojego cotygodniowego (jak się okazało) cyklu nie schodzę z tematu fantasy, a to dlatego, że niedawno byłem na filmie, na który czekałem pewnie z jakieś 8 lat. Gdzieś od czasów gimnazjum gdy jako młody chłopak zacząłem "tracić czas hektolitrami" na grę myślę dość znaną a mianowicie "World of Warcraft". Zdarzało się po grać nawet po 10-12h w weekendy, w tygodniu szybko odrobić zadanie i do późnych godzin nocnych chodziło się na raidy. Drugim i chyba ważniejszym powodem mojego posta to fakt, iż udało mi się dostać na specjalny pokaz przedpremierowy już w czwartek 9.06 czyli dzień przed oficjalną premierą! Teraz postaram się przekazać co sądzę o tym filmie, jak najbardziej obiektywnie - będę zaznaczał także jakieś uwagi gdy będzie coś szczególnie fajnego dla fanów serii :) A zatem zaczynajmy i jak mówi mój ulubiony komentator piłkarski: "Zasiadamy głęboko w fotelach, zapinamy pasy i startujemy!"

Tytuł: Warcraft: Początek
Tytuł oryginalny: Warcraft
Rok produkcji: 2016
Kraj produkcji: USA
Premiera w Polsce: 10.06.2016
Gatunek: Fantasy, przygodowy
Reżyseria: Duncan Jones
Scenariusz: Charles Leavitt, Duncan Jones

Opis dystrybutora:
Nadchodzi wojna! Wojna, jakiej nie widział świat. Żaden ze światów. Spokój Azeroth zostaje zaburzony miażdżącym atakiem Orków, którzy przeczuwają, że ich cywilizacja dobiega końca. Obie armie zetrą się w spektakularnej wojnie, jedna zostanie zniszczona, druga zgładzona. Ale wojna ma wiele twarzy, a walczyć musi każdy.
Film inspirowany kultową grą "Warcraft". Dwa zwaśnione królestwa - zamieszkiwane przez ludzi Azeroth (Przymierze) i świat orków Draenor (Horda) - w walce przeciw sobie. Przymierze walczy o zachowanie porządku i bezpieczeństwo ludzi, Horda zaś o przetrwanie zagrożonego gatunku orków. Wzorem gry, twórcy filmu nie opowiadają się po żadnej ze stron. To widz musi zdecydować, któremu królestwu kibicuje. Film nie odwołując się bezpośrednio do żadnej konkretnej części gry, obejmuje całość historii.

Nie efektami film żyje?

Ponownie chciałbym zacząć tą recenzje od strony technicznej a to dlatego że kino fantasy bez efektów się nie obejdzie. Czyli właściwie jak wyszło? Wyszło od genialnie do bardzo dobrze. Ale po kolei. Największe wyzwanie to oczywiście postacie głównych bohaterów po stronie Hordy czyli Orków. Masa pracy by idealnie odwzorować mimikę twarzy aktorów na tych brzydkich twarzach Orków - tu jest właśnie to idealnie! Za każdym razem ma się wrażenie, że jest to "człowiek" jak każdy inny. Ot do sklepu idziesz i spotykasz takiego sobie Durotana czy Ogrima (postacie z filmu). Świetnie również wychodzi w scenach bitew, które wyglądają bardzo realistycznie i są tworzone z rozmachem charakterystycznym z marką Warcraft. Piękne lokacje - te prawdziwe ze zdjęć - i na nich postacie z filmu też pięknie współgrają ze sobą. Aż dech zapiera w piersi, gdy bohater na gryfie przemierza horyzont nad ośnieżonymi wierzchołkami gór. Dobra to teraz trochę goryczy. Czasami są momenty gdzie green screen wychodzi jak słoma z butów, ale tych momentów jest bardzo bardzo mało (ja zauważyłem może ze 2), gdzieś też troszkę obraz się rozmywa ale ogólnie jest to naprawdę świetna robota, biorąc pod uwagę nie znowu aż tak wysoki budżet to jest lepiej niż dobrze. NA PLUS dla fanów szczególnie, ale też dla "oka" zwykłych widzów - pokazanie czarów w piękny, przypominający grę sposób, robi to ogromne wrażenie, totalnie pozytywne!

Co ty zrobiłeś Duncanie?

Reżyser tego widowiska nie jest szerzej znany, jego dorobek nie jest imponujący, ale ma pewien atut, który z jednej strony filmowi pomógł z drugiej trochu zaszkodził. Duncan Jones jest ogromnym fanem Warcrafta! Tak, i to w pewnym sensie nadało cały ton filmowi, który jest świetnie przedstawiony jako element ogromnego świata, którzy fani znają i cenią. Właśnie takie ma się wrażenie podczas seansu. Może się zdawać że wcale nie jest to pierwsza część jakieś trylogii czy serii, ale że coś powinno się obejrzeć wcześniej, może wstęp, może trailer gry, a może przeczytać książkę/przewodnik (ukazał się taki). Dla fanów jest to oczywistość, dla reszty może być to kłopotliwe, gdyż mnogość wątków i wzajemne korelacje potrafią zagmatwać. Szczególnie też, gdy nie jest wystarczająco dużo czasu na fajniejsze przedstawienie bohaterów i ich motywacji. Znaczy trochę jest, ale czegoś brakuje. Zmienia się to w momentach wielkich bitw, gdzie zadowalająco jest przedstawiony motyw każdej z postaci, akcja jest dynamiczna i nieprzewidywalna! To co wychodzi w grach Warcraft najlepiej - te bitwy między postaciami, to za co fani cenią grę, w filmie również odgrywa rolę pierwszoplanową. I działa w 100%! Szacun.

The Beginning - film bez zakończenia?

Podtytuł filmu nie jest tu przypadkowy, a twórcy tymże otwierają sobie furtkę na kolejne części. I kto z ludzi wychowanych w pewnym sensie na Warcrafcie tego by nie chciał? Znając ten rozbudowany świat, wiele wątków i genialnych postaci, które mogą być przeniesione na ekran kinowy, aż chcę się to zobaczyć! Tu wyraźnie widać, co nawet sami bohaterowie zauważają, to jest dopiero początek, początek wojny. Dlatego film zdawałoby się zmierza do kulminacji, do mocnego zakończenia, co jednak nie następuje tak do końca. Owszem końcowe fragmenty kończą pewien etap "podróży", ale jednocześnie otwierają kilka "drzwi". Film można by też nazwać jednym wielkim trailerem czegoś większego, jednak to osobiście uważam nadużycie i wyrok krzywdzący gdyż ten film naprawdę jest pochłaniający i zasługuje na uwagę widzów. Nie mam wątpliwości, że czas nie jest to stracony gdyż przyjemność z seansu jest ogromna! Tak wiem, może to zabrzmieć jakbym zaprzeczał sam sobie - tyle krytyki, a jednak film taki dobry?! Bo tak naprawdę to co w nim nie gra schodzi na drugi plan, jest mniej ważne i początkowo się tego nie dostrzega, co jest naprawdę dobrą robotą twórców, którzy tak potrafili w jakiś sposób ukryć wady filmu. A kończąc wątek filmu jako wstępu do historii, to tak jest i tylko bardziej rozpala się chęć poznania dalszych losów.

Zawsze jest jakieś "ale"

W takim akapicie normalnie pewnie wypisałbym to co jest złe w tym filmie, co nie gra, co do zmiany ALE tu zrobię zupełnie odwrotnie.
Okej, film bez końcówki ALE ogromny cliffhanger pod koniec (może nie dla widzów ale dla jednej ze stron konfliktu).
Pewne nie dociągnięcia techniczne ALE mało zauważalne i ginące gdzieś wśród zachwycających widoków, przerażających Orków i rozmachu bitew.
Bohaterowie bez "życia" ALE ogromna możliwość rozwoju (więcej w następnym akapicie)
Bajkowość ALE to przecież Warcraft, proszę cię!

Ragnar czy to ty?

Tu właśnie trochę o tych bohaterach i aktorach. Jeśli ktoś jest zaznajomiony z serialem Wikingowie zna pewnie odtwórce roli Lothara - Travisa Fimmela jako Ragnar. Jest on bardzo dobrym aktorem i świetnie odnajduje się w roli wojownika tu i tu, ale jednak trochę ma się wrażenie, że to kopia, trochę gra na "jedno kopyto". Nie uważam że gra źle broń Boże, zauważam tylko uderzające podobieństwo. Dlatego też ktoś kto nie zna tego serialu nie będzie miał żadnych uwag do jego gry. Oprócz tego reszta aktorów spełnia się we własnych rolach wyśmienicie, a szczególnie wyróżniłbym tu Bena Fostera za niełatwą rolę maga Medivha.

CIEKAWOSTKI

Oprócz znanych z gier lokalizacji, których zdradzenie nie jest żadnym spoilerem a więc Stormwind, Dalaran czy Ironforge, jest także kilka innych smaczków, typowo pod fanów.
A więc, nie mówiąc dokładnie, o to co dla nas przygotowali!
-wytężcie słuch a uśmiech na twarzy się pojawi
-oglądajcie uważnie minimum do 3/4 filmu, a uśmiech znowu zawita na wasze twarze
-przypomnijcie sobie jak to się porusza w WoW-ie (World of Warcraft) - miłe wspomnienia powrócą.
-przypomnijcie sobie charakterystyczny wystrój wnętrz pewnych wysokich budynków - od razu wam się przypomni.
-oczywiście postacie, nazwy wszystko było! Tak bym mógł rzec cały film to jeden wielki easter egg dla fanów Azeroth, Przymierza (Alliance) i Hordy!

7 komentarzy:

  1. WOW, oj grało się, grało.. Ale nie wiedziałam, że jest film! Koniecznie muszę obejrzeć. A wzmianki o wystroju tych wysokich budynków sprawiły, że aż się ciepło na serduszku robi. Właśnie mam przerwę w graniu w Velaya - historia wojowniczki (mod do Gothica)i przez Twój post zamarzyłam, aby powstał film na podstawie tej gry. Ahh, marzenia.. :D
    Buziaki x
    http://smile-for-me-beautiful.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiedziałam o istnieniu takiego filmu, haha. Chyba czas wyjść z łóżka i dowiedzieć się co nieco o kinowych nowościach. Bardzo lubię filmy wzorowane na grach, może i na ten się wybiorę, kto wie? Pozdrawiam i zapraszam:
    are-we-cool-enough.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój brat w to dużo grał, mnie Wow w ogóle nie pociąga :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie siedziałam w świecie Warcrafta. Próbowałam grać w trójkę, ale była dla mnie za trudna (taaaak xD), a na WoWa trochę mnie nie stać :D Dla mnie ten film to na pewno nie jest "must watch" - zwłaszcza, że opinie wśród "moich" recenzentów zbiera bardzo średnie. Papierowi bohaterowie to nie jest to, czego szukam, a to się im zarzuca.
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. nigdy nie grałam w tę grę jednak film baardzo mnie zainteresował :D.
    obejrzę już niedługo jak tylko pojawi się w sieci z tłumaczeniem. Może pogubię się w mnogości wątków, ale dla dobrego filmu fantasy mogę to przetrwać ;)
    pozdrawiam i zapraszam : )

    stylowana100latka.blogspot.com - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  6. ULTIMATE WoW GUIDE has released the ULTIMATE in-game guide for the gold hungry World of Warcraft players that only want to reach the highest level and make tons of gold.

    Unlike PDF guides our unique guide works in-game, to always tell the player what to do, step-by-step.

    OdpowiedzUsuń
  7. Considering getting rich in World of Warcraft?

    You should Install the TYCOON GOLD ADDON.

    The addon will automatically find the BEST gold strategies inside the game, in real-time.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli skomentowałeś/aś dziękuję, to mnie motywuje.
Jeśli twój blog będzie ciekawy, zawsze zaobserwuję, więc nie musisz pisać o obserwowaniu.
Jeśli piszesz już któryś raz komentarz, nie musisz pisać adresu bloga.