środa, 8 czerwca 2016

KĄCik MŁODEgo KiNOmana| Part 1| Księga Dżungli

Witajcie!

Mój pierwszy wpis blogowy zacznę od filmu który ostatnio w kinie widziałem: Księga Dżungli.
Kilka szczegółów na jego temat:

Tytuł: Księga Dżungli
Tytuł oryginalny: The Jungle Book
Rok produkcji: 2016
Kraj produkcji: USA
Premiera w Polsce: 15.04.2016
Gatunek: Przygodowy
Reżyseria: Jon Favreau
Scenariusz: Justin Marks

**********************

Na filmie byłem już jakiś czas po jego oficjalnej premierze w Polsce i również po licznych opiniach o filmie, że warto go zobaczyć. Ja te opinie podzielam! Ale wszystko po kolei.

Czy można zrobić coś lepiej niż taki tam Avatar?

To pytanie stawiam nie przypadkowo. I nie chodzi mi tu bynajmniej to jakość filmu o niebieskich Avatarach, któremu niektórzy zarzucają dziury fabularne, ale o tą inną stronę filmu - mianowicie stronę wizualną, techniczną. Ta w Avatarze zgrała się idealnie z rozwojem kina 3D i wyszedł majstersztyk.

Jak jest tu? Disney wydał nie mało kasy, by z tej strony film był idealny. Dopracowanie wszystkich efektów w połączeniu z doborem barw i przepięknymi krajobrazami robi ogromne wrażenie! Mimo, iż w dzisiejszych czasach następuje powoli zmierzch ery 3D, która zwykle męczy widza i nie ma zbyt wielu zwolenników, to wykorzystywanie go przez twórców zwiększa zyski i dlatego nie tak łatwo nie kręcić filmu w tej technologii.

No, dobra odszedłem lekko od tematu. Wracając do filmu to jest zachwycający, zjawiskowy! Pięknie się go ogląda, a dżungla wygląda jak żywa. Do tego animacje zwierząt - i już nie wiesz czy jesteś w kinie i oglądasz film czy może już w ZOO. Świetnie wychodzi dołączenie do tego człowieka - Mowgliego - którego każdy dotyk wygląda jak prawdziwy.

W tych czasach może nie jest to nic niezwykłego, w końcu mieliśmy już żywe dinozaury, nie dawno straszyła Godzilla czy też gadający smok co chciał być bogaty, a jednak to robi wrażenie. Wygląda wszystko pięknie. I odpowiadając na pytanie: nie wiem czy lepiej ale przynajmniej tak samo dobrze.

Jon Favreau - gość od Iron Mana

Reżyser może nie zbyt doświadczony jeśli chodzi o ilość filmów czy seriali wyreżyserowanych, ale jednak ma na swoim koncie dwa wielkie blockbustery. I jest z nimi tak trochę jak zawsze w filmach - pierwsza część genialna i okrzyknięta jednym z najlepszych filmów komiksowych, druga - no cóż nie do końca się podoba, praktycznie na drugim biegunie. Więc czy to mogło się udać?

Idąc tropem serii, jest to pierwszy film więc powinno być dobrze. I jest! Favreau wykonał bardzo dobrą robotę. W historię znaną przez większość widzów od deski do deski, dodał dużo humoru, który nie męczy, nie jest na siłę, działa tak jak działać ma. W filmie nie brakuje również napięcia, momentów strachu jednak z racji filmu spod szyldu Disneya - więcej jest tych scen "pozytywnych".

Mowgli - jeden z niewielu

Jeden bohater ludzki w filmie i to jeszcze dzieciak? I tak i nie. Wiadomo, że reszta postaci była grana technologią motion capture, więc Neel Sethi (Mowgli) nie był na planie sam. Ale tak naprawdę tylko jego w całości możemy ocenić jako człowieka. Znaczy moglibyśmy, gdyby nie to, że byłem na filmie z dubbingiem xD
A więc przechodząc do dialogów i dubbingu. Jest bardzo dobrze, interesująco, nie sztucznie. Wyróżnił bym za swój dubbing Jerzego Kryszaka jako niedźwiedź Baloo - świetnie się wpasował w klimat, do tego rzucał dobrymi tekstami i żartami.

Podsumowując film jest piękny, bardzo dobry, trzymający w napięciu, z dobrym dubbingiem, godny polecenia, idealny na weekend w kinie czy przed telewizorem z rodziną, gdyż spodoba się zarówno młodym jak i tym nieco starszym.
Gorąco polecam! 8/10

Pozdrawiam
Pypa

1 komentarz:

Jeśli skomentowałeś/aś dziękuję, to mnie motywuje.
Jeśli twój blog będzie ciekawy, zawsze zaobserwuję, więc nie musisz pisać o obserwowaniu.
Jeśli piszesz już któryś raz komentarz, nie musisz pisać adresu bloga.