niedziela, 16 lutego 2014

Herbata w kubku Tetley

Hejo! Hejo!
Przedwczoraj wróciłam do Krk. Była trochę dziwna sprawa. Nie miałam zasięgu, więc nie mogłam powiadomić taty. Gdy już się wypakowałam całkowicie i siedziałam na walizce, dodzwoniłam się do niego. Większość już opuściła parking; Seba i Maka razem z rodzicami gadali sobie; Ozaist, Kasia i Dorota czekali aż wszyscy opuszczą to miejsce. W końcu tata przyjechał i wróciłam do domu. Wiecie, że mam ochotę jeszcze zostać w Wiśle i jezdzić do woli na nartach. Potem dowiedziałam się że jedziemy na imieniny cioci, a ja miałam zamiar siedzieć w domu spać i słuchać 1D. Jednak jakoś było warto. Siedziałam i rozmawiałam. Z kuzynkami o szkole i o wszystkim, a z młodszym kuzynem o karate; dowiedziałam się że Piotruś ćwiczy karate. A i skoki przeszły z krzykiem na cały dom było słychać jak się drą, w 1 serii i w 2. Przed tym dorośli gadali o tym jak nasz Polak wyprzedził Holendra (nie wiem czy dobrze pamiętam, ale co tam) o 3 tysięczne sekundy (0,003s), a dokładniej 4 cm. A dzisiaj siedziałam w domu z bratem, a rodzice poszli na jakąś wycieczkę. Oglądałam zawody w snowboardzie, tylko szkoda że nie było Polki i rozdanie medali z kryształem. Chciałabym mieć taki medal, albo przynajmniej zobaczyć na żywca.
***
Znowu piszę na komórce, sorry za jakiekolwiek literówki.
Jestem wściekła że ferie już minęły, a za 11h i 20 min będę w szkole.

1 komentarz:

  1. Każdy by chciał taki medal, ja to już nie mam szans ale Ty jesteś jeszcze młoda i szanse masz, czego Ci życzę z całego serca

    OdpowiedzUsuń

Jeśli skomentowałeś/aś dziękuję, to mnie motywuje.
Jeśli twój blog będzie ciekawy, zawsze zaobserwuję, więc nie musisz pisać o obserwowaniu.
Jeśli piszesz już któryś raz komentarz, nie musisz pisać adresu bloga.