środa, 12 lutego 2014

Hardcorowy dzień

Witam was z powrotem. Dziś był hardcorowy dzionek. Wszystko było według planu dnia do śniadania. Padał deszcz ze śniegiem. O 9 było sprawdzanie porządków, a o 9.30 rozeszła się wieść że jednak jedziemy na narty, bo padał śnieg. Jakby padał deszcz to poszlibyśmy na basen. Szliśmy na Nowa skiOsada, tam gdzie wczoraj byliśmy. Narty zostawiliśmy w Żabaku Leszka, maluchy zostawiły plecaki a reszta niosła. I właśnie w drodze, już prawie przy końcu, jedno ramie z plecaka na buty mi się urwało. Najpierw jezdziliśmy na małym stoku, bo tam pozwolono nam wstawić slalom. Ja zapomniałam schować googli więc mi nasypało śniegu i dałam rady w nich jezdzić. Padał tak śnieg, że mogłaby być to śnieżyca. Po 1.5h przeszliśmy na 2 stok, tam na krzesełko. Zjechaliśmy kilka razy i reszta, wszyscy oprócz nas, wróciła do domu. Wtedy Polo dał nam swój termos i mogliśmy się rozgrzać pijąc ciepły napój. Michał i Kuba z naszej grupy poszli z nimi, bo M zdawał już, a K chyba zrezygnował, ale nie jestem tego pewna. Zjechaliśmy jeszcze 2-3 razy, Maka i Emilka bardzo bardzo zmarzły (płakały trochę), wszyscy mieliśmy wszystko przemoczone i ciężko trochę było. Moje rękawiczki były tak mokre że mogłabym z nich wycisnąć wodę. Kupiłam sobie gorącą czekoladę, pomogłam ściągnąć buty narciarskie. Spakowaliśmy się do 9-osobowego Żabaka w 10 osób, 4 osoby w samym tyle (Zo, Domi, Emi i Maka), 3 osoby pośrodku (Mati, Jacek i Seba) dwójka z nich trzymała na kolanach foteliki dla dzieci :D, a na samym przodzie siedział kierowca Leszek, Polo i ja między nimi. Mieliśmy niedaleko w prawdzie mówiąc, ale byliśmy wykończeni. Potem poszło jak miało być. Na wykładzie oglądaliśmy historię olimpijczyków i sportowców, potem mieliśmy pokaz ostrzenia, smarowania i zdzierania, czy coś takiego. Teraz siedzę w swoim pokoju i słucham jak moi kumple, niekumple gadają, jedzą czekoladę i zmieniają hasła. Nie pytajcie...

1 komentarz:

  1. No to był to faktycznie hardcorowy dzień, liczę że dziś już lepiej, trzymaj się ciepło a my trzymamy kciuki, uściski ((())))

    OdpowiedzUsuń

Jeśli skomentowałeś/aś dziękuję, to mnie motywuje.
Jeśli twój blog będzie ciekawy, zawsze zaobserwuję, więc nie musisz pisać o obserwowaniu.
Jeśli piszesz już któryś raz komentarz, nie musisz pisać adresu bloga.