czwartek, 29 sierpnia 2013

Tak jakby odskocznia- pierwsza i przedostatnia.

Nie musicie tego czytać. To jest trochę przy długie. Więc zadecydowałam że dam dwie części.
_________________________________________________________________________________

29 luty

„Dnia 29 lutego urodził się chłopiec o imieniu Harvey. Matka Harveya umiera tuż po narodzinach chłopca. Ojciec sam go wychowuje, czasem prosi o pomoc Lindę. Chłopiec zaczął kochać rośliny jeszcze przed nauczeniem się mówić, więc jego ojciec aby mieć mniej kłopotów z najmłodszym synkiem kupuje mu jak najróżniejsze gatunki roślin. Harvey ma jeszcze 3 siostry. Najstarsza z sióstr ma na imię Bloom i miała 11 lat, druga w kolejności, Stella, miała 9 lat, a najmłodsza siostra, Layla, miała 7 lat, kiedy Harvey się urodził. Harvey jako najmłodszy z rodziny miał większość rzeczy po starszym rodzeństwie. W wieku 6 lat Harvey poszedł do szkoły i nie był zbyt lubiany. Nie był kujonem, ale też nie był uczniem niedostatecznym. Miał może 5 przyjaciół. Pewien gang chłopaków „King School”, tak każą siebie nazywać, zawsze kiedy byli zdenerwowani, źli to wyładowywali swoją złość na Harveyu, dlatego chłopiec wracał do domu z ukrytymi siniakami pod ubraniami. Rośliny zawsze chłopca koiły, uspokajały i łagodziły ból. Harvey mieszka na obrzeżach Nowego Jorku w 2-piętrowym domu rodzinnym. W domu jest minimum 5 pokoi na każdym piętrze. Na parterze jest duża kuchnia i jadalnia, mała łazienka, długi korytarz zakończony spiralnymi schodami i spiżarnia z wejściem do piwnicy, która dorównuje wielkością domowi. Na 1 piętrze jest biblioteka, pokój gościnny, duża łazienka i sypialnia rodziców połączona z pokojem Harveya. A na 2 piętrze jest średnia łazienka, 3 pokoje sióstr Harveya i pokój cioci Lindy. Do tego domu należy jeszcze wielki ogród, który kończy się 10 metrów za granicą lasu tuż obok domu i wielka szklarnia, w której znajdują się najróżniejsze okazy roślin Harveya od ojca. W ogrodzie rosną różne drzewa i krzewy z jadalnymi owocami.”
Jest noc.
Cała rodzina śpi w swoich łóżkach, oprócz małego Harveya który siedzi na parapecie i czyta książkę o kosmosie, którą dostał od cioci Lindy.  
„Żyjąc na Ziemi, zapominamy czasem, że jest ona częścią nieskończenie wielkiego kosmosu – obok gwiazd, księżyców i innych planet. Każde z tych ciał niebieskich wygląda inaczej, składa się z innych substancji, różni się od Ziemi, a czasem w czymś ją przypomina. Cały świat i wszystko poza nim jest wszechświatem. Tworzą go wszystkie planety, także Ziemia, gwiazdy, zwierzęta, ty i ja – wszystko. Droga Mleczna to galaktyka w której żyjemy. Składają się na nią Słońce, wszystkie gwiazdy, które nocą widzimy na niebie, oraz wiele innych, których nie widzimy.”
Harvey bardzo dobrze czyta, jak na 1-miesięcznego pierwszoklasistę szkoły podstawowej. Umie tak dobrze, bo jak taty nie było w domu, to ciocia Linda i starsze rodzeństwo się nim opiekowało, a przy okazji uczyło.
Chłopczyk popatrzył na niebo. Było bezchmurnie, nagle na niebie pojawiła się Spadająca Gwiazda. Harvey wystraszył się nagłego pojawienia się komety i spadł z parapetu. Zrobił taki hałas, że tata z sąsiedniego pokoju natychmiast wbiegł do pokoju syna. Miał trochę zaspane oczy, ale gdy tylko usłyszy coś podejrzanego z pokoju Harveya to natychmiast przybiegnie. Zobaczył leżącego na podłodze i syczącego z bólu Harveya. Podbiegł do synka, podniósł go i położył na łóżku.
-Co się stało Harvey?- zapytał ojciec.
-Zobaczyłem spadającą gwiazdę -powiedział synek.
Harvey pisnął z bólu. Tata wyszedł z pokoju i wrócił z apteczką i zimnym okładem. Ściągnął synowi piżamę i zobaczył posiniaczone ciało oraz obtarcie skóry po upadku z parapetu. Przyłożył okład do obtartej skóry, a Harvey znowu syknął, ale tym razem z powodu poczucia zimnego okładu na wrażliwszej skórze. Tata rzucił: „Poczekaj, za chwilę wrócę” i wyszedł z pokoju. Po pięciu minutach weszła do pokoju ciocia Linda, a za nią tata i jego najstarsza córka. Linda podeszła do łóżka i, kiedy zobaczyła siniaki, wybiegła do łazienki po maść. Bloom podeszła do młodszego braciszka, pogładziła po go włosach i usiadła obok niego na łóżku. Ciocia wróciła z maścią i posmarowała Harveya siniaki. Ojciec chłopca zadzwonił do ich lekarza i lekarz powiedział, że przyjdzie jutro z samego rana i żeby nie puszczał Harveya do szkoły. Chłopiec zasnął po ukojeniu bólu i spał do samego rana, do przybycia lekarza. Doktor przyszedł o 9 i zjadł śniadanie razem z rodziną Harveya.
-Mmmm… Pyszne śniadanko. Kto robi śniadanie??- po skończeniu jedzenia lekarz zapytał.
-No w tygodniu robi Andrew, a ja robię w weekendy- odpowiedziała Linda, a po chwili mówi- And, mój braciszek, jest niezłym kucharzem. Ciągle mówię żeby został kucharzem, ale on musi pracować jako naukowiec, tak powiedział. Jest zdolny do wszystkiego.
-Nie mów tak, zawsze ty byłaś lepsza ode mnie rodzice cię podziwiali, a ty starałaś się żebym był taki jak ty. Teraz jest tak jak chciałaś- wtrącił się Andrew, ojciec Harveya.
-A to ciekawe. Mogę zobaczyć pańskiego syna?- zapytał lekarz Andre.
-Tak jasne. Proszę za mną.
Andrew zaprowadził lekarza do pokoju Harveya. Chłopiec siedział na parapecie zamyślony. Gdy usłyszał głos mężczyzn, odwrócił się zbyt gwałtownie i znowu spadł, ale tym razem na grubą matę pod oknem. Wstał, rozmasowując sobie łokieć, bo akurat na nim wylądował. Lekarz podszedł do niego i kazał mu ściągnąć koszulkę i spodnie. Zerknął na jego siniaki i obtarcie po wczorajszym upadku.
-Wdajesz się w bójki?- zapytał chłopca.
-Nie.
-Z jakiego powodu masz pełne obrażeń ciało?
-Powiem tylko tacie.
-No to ja wyjdę, a ty powiedz tatusiowi, dobrze?- lekarz wyszedł.
Harvey ubrał się i usiadł na łóżku, a Andrew kucnął na podłodze przed synkiem.
-No… Kto to?- zapytał tata.
-To „Megagiga”- odpowiedział nieśmiało Harvey.
-Co to Megagiga?
-Yyy… Taka banda chłopaków, z 2 klasy. Zauważyli że jestem słaby i to wykorzystują.
-W jaki sposób?
-Biją mnie, popychają, poniżają, przezywają.
-Aż tak okropnie?
-Tak.
-Codziennie?
____________________________________________________________________________
Tadaaam... Podoba się. To dopiero połowa.

2 komentarze:

  1. Bardzo mnie wzruszył pierwszy rozdział, zaraz biorę się za drugi, a do autora świetne pióro, wciąga w lekturę powieści

    OdpowiedzUsuń
  2. He he... W zupełności zgadzam się z przedmówcą. :-{

    OdpowiedzUsuń

Jeśli skomentowałeś/aś dziękuję, to mnie motywuje.
Jeśli twój blog będzie ciekawy, zawsze zaobserwuję, więc nie musisz pisać o obserwowaniu.
Jeśli piszesz już któryś raz komentarz, nie musisz pisać adresu bloga.