czwartek, 22 czerwca 2017

0.5. We will need someone to lean on

***
Budząc się rano, po ciężkiej nocy, nie mogłem powstrzymać jęku. Ręka bolała mnie jak diabli, a mi nie chciało się iść do szkoły, a zwłaszcza wiedząc, że tata będzie w domu cały dzień.
O nie, nie, nie, nie.
Nie mogę zaburzyć 100% frekwencji.
Patrząc na prognozę pogody, ubrałem białą koszulkę z nadrukiem "'Dad' aka The Boss" i do tego dżinsowe rybaczki. Sprawdziłem czy wszystko spakowałem i czy zrobiłem wszystko. Sięgnąłem po książkę, która na szczęście nie wylądowała na najwyższej półce, jak wczoraj, i zszedłem na dół. Po domu roznosił się kuszący zapach moich ulubionych tostów z Nutellą.
Jestem uzależniony od Nutelli, czekolady i wszystkich produktów czekoladopodobnych. Co czasem niepokoi rodziców i higienistkę ze szkoły. Wszyscy martwią się o moje zdrowe zęby, ale ja na razie nie widzę, żebym miał jakiekolwiek problemy z nimi. Zwłaszcza ze noszę stały aparat na zęby.

- Krzysiek!!! Śniadanie!! -nagle wydarła się Kate, która myślała, że w dalszym ciągu jestem na górze, podczas gdy ja stałem prawie tuż pod jej nosem.
- Katee... To bolało -jęknąłem, całkiem możliwe że pękły mi bębenki w uchu- Płacisz za leczenie.
- O, Krzysiu. Nic Ci nie jest. Chodź, śniadanie będzie zimne -macocha pokazała mi język.
Kate uwielbia się ze mną droczyć, co jest zawsze pewną odskocznią od rzeczywistości. Kobieta, bardzo chce, żeby w naszej rodzinie było luźno, żebym nie traktował sztywno kobietę, z którą, wprawdzie mówiąc, nie mam nic wspólnego.
Bardzo cie kocham Kate, prawie jak mamę.
Przy stole siedziały już dziewczynki. Bliźniaczki miały całe brudne buzie w Nutelli, a Barbarka piła właśnie mleko z kubka. Kiedy mnie zauważyły, przywitały się ze mną, a ja im odpowiedziałem. Usiadłem na swoim miejscu i nie minęła chwila, kiedy pod moim nosem pojawił się talerz parujących tostów z Nutellą.
- Tata jeszcze śpi? -spytałem Kate, gdyż nie widziałem żadnych śladów jego obecności.
- Już nie - usłyszałem szept przy swoim uchu, na co podskoczyłem wystraszony i gwałtownie się obróciłem.
- Nie strasz mnie! -krzyknąłem na tatę, który aktualnie stał przodem do mnie, nie mogąc powstrzymać uśmiechu.
Po chwili wszyscy się ze mnie śmiali, włącznie z Barbarką, a ja nadal próbowałem uspokoić swoje skołatane serce. Kiedy już się uspokoiłem, naburmuszony zabrałem się za zajadanie tostów. Dziewczyny również kontynuowały śniadanie, a tata podszedł do Kate stojącej przy kuchni i dał jej buziaka na dzień dobry. Kiedy skończyłem posiłek, poszedłem do łazienki, żeby się "wyszykować". To już jest taki mój codzienny rytuał, z powodu moich włosów, które nigdy nie chcą się ułożyć tak jak mają, i na dodatek muszę szorować dokładnie zęby ze względu na  stały aparat. Jestem już przyzwyczajony do takiej rutyny, ale ze względu na młodsze rodzeństwo, nigdy nie jest tak samo.
Moje młodsze siostrzyczki bardzo mnie kochają i nigdy nie pozwalają mi się nudzić. W takich chwilach, bardzo się cieszę, że tata pozbierał się po stracie mamy i zakochał się na nowo i dał mi młodsze rodzeństwo. To właśnie dzięki dziewczynkom pozbierałem się po śmierci mamy. One dały mi siły do życia i pokazały dalszy świat, jak istnieje po jej śmierci.
Kiedy wyszedłem z łazienki i niechcący uderzyłem łokciem o framugę drzwi, ból przypomniał mi o wczorajszym wieczorze i drobnym wypadku. Odruchowo chwyciłem się za miejsce źródła bólu i syknąłem. Próbowałem rozmasować to miejsce i jakoś rozruszać, w nadziei, że to minie. 
No... trochę ustąpiło... Mam nadzieję, że minie. Mam dzisiaj jazdę instruktorską... oh my god... i to nie wszystko...
Byłem lekko skołowany, kiedy uświadomiłem sobie jaki dzisiaj mamy dzień i co dziś mnie czeka.  Skierowałem się do korytarza, żeby już się ubrać i wyjść.
Dobra... przemyślmy to. Najpierw trzeba bliźniaczki odprowadzić do przedszkola. Przy okazji mam przekazać dyrektorce placówki brakujące dokumenty odnośnie moich sióstr. Potem do szkoły... eee...  dzisiaj mam chyba 9 lekcji. A nie! Jednak 7, bo nie mam języka obcego. Ale w zamian mam dwugodzinny dyżur na korytarzu szkoły podstawowej. Dobra, przed szkołą muszę iść do pielęgniarki, aby mi zobaczyła łokieć. Potem muszę złapać psorkę od matmy, aby dać jej rozwiązane zadania konkursowe. Chwila, czy spakowałem te kartki? Uff, są... A co to jest? Jakaś niebieska teczka? Co tam jest? Aaaa... już wiem. Formularze dla przyszłych sportowców, chcących reprezentować naszą szkołę w sporcie... Ale czemu ja to mam? Przecież nie jestem w samorządzie ds. sportu... A, bo obecny "minister" jest na wymianie w Holandii. No tak. Dobra odhaczona matma, sport. Na długiej przerwie miałem zorganizować zbiórkę żywności, na stołówce. A czy plakaty są... a nie, mam je rozwiesić podczas okienka. Sprawdzian z historii... to dzisiaj? Uczyłem się. Potem ten dyżur na dwóch lekcjach... i... co potem? Mam jechać za miasto, na stadninę dla koni. Będę musiał zdążyć na busa, sprintem, bo kolejny jest? Chyba 2 godziny później. Mam egzamin, będę zdawał na instruktora. O kurczę pieczone, będą się na mnie gapić i mnie oceniać! Jak ja to zdam, przecież, ja kompletnie nie umiem jeździć... Na co ja się zapisywałem...
***
Jak się zaczęło, to nie mogło się skończyć. Tak więc, wracam?
Poniekąd. Może coś napiszę, może nie. Będę czasem coś publikować, ale jak na razie nie mam pomysłu.
Zaczęłam od pisania opowiadania, żeby rozruszać trybiki w głowie, aby zaczęły przetwarzać pisanie dla świata. Bo jak sobie uświadomiłam, bardzo łatwo odzwyczaić się od  pisania bloga. Więc często bloggerzy po zawieszeniu nie wracają, chyba, że mają bardzo dużą motywację, albo nie mają nic innego do roboty.

Ostatni rozdział był w czerwcu w zeszłym roku, czy to coś oznacza?

1 komentarz:

  1. Zdecydowanie ciężko wrócić do pisania. Wystarczy kilka miesięcy, by zapomnieć o tym, jak dokładnie przebiega cały proces prowadzenia bloga, jak się wcześniej pisało.. po przerwie, składanie zdań nie idzie już tak łatwo. Potrzeba, w moim odczuciu, ok. miesiąca, żeby wróciło to "pióro" blogerki xd.
    Być może i znaczy :P Tylko co? xd
    Co do opowiadania - całkiem fajne. Choć chciałabym przeczytać coś z nagłym zwrotem akcji. Podobał mi się ten końcowy fragment rozmyślań - pogmatwane, jak to w głowie xd
    pozdrawiam, zapraszam ♥
    http://stylowana100latka.blogspot.com/2017/06/uniesiesz-wszystko-st-right.html

    OdpowiedzUsuń

Jeśli skomentowałeś/aś dziękuję, to mnie motywuje.
Jeśli twój blog będzie ciekawy, zawsze zaobserwuję, więc nie musisz pisać o obserwowaniu.
Jeśli piszesz już któryś raz komentarz, nie musisz pisać adresu bloga.