niedziela, 29 maja 2016

Długi weekend, trzy prezentacje i słuchawki na uszach

Hejo! Powracam po dwóch tygodniach z nową siłą, a to tylko dlatego, że na długim weekendzie w miarę wypoczęłam (jak na nasze standardy) i zrobiłam to co miałam zrobić.

Ale wracając... Jak widać po tytule wracam do serii  postów, których tytuł zawiera trzy przypadkowe rzeczy, z którymi miałam styczność w najbliższym czasie. Jak ktoś nie czytał albo nie wie o co chodzi to wyjaśnię: takie tytułu pojawiają się wtedy kiedy nie ma pomysłu na jakiś sensowny tytuł, a sama treść posta, nie wychodzi poza prozę (czyli tekst ciągły), ale to było dawno, więc teraz chcę to zmienić i chciałabym, żeby to nie był tylko tekst ciągły. Zobaczmy co z tego wyjdzie :D

Dłuuuuuuugi weeeekend!!! To jest to co kocham. Zaczął się dla mnie w środę po szkole, bo nie miałam już żadnych zajęć dodatkowych. Ale na plener wyjechaliśmy dopiero jak rodzice wrócili z pracy, czyli po 8 (mama z szpitala, tata z Warszawy, pociąg się spóźnił). Miał to być rodzinny weekend, no bo w końcu mój brat przestał się nas "wstydzić" i pojechał z nami, ale to nie było to o czym marzyłam, bo tata [oczywiście nie mógł zrezygnować, bo go świerzbi i se pojechał] pojechał na Ukrainę, w góry z wycieczką z Jasła. O 23:30 mieli wyjazd, więc tkwiliśmy w "mrozie" [było ciepło, ale wiało, a większość z nas spała w drodze], dopóki nasz turysta nie pojechał w świat.

Ale zadowolona jestem, bo miałam dwa grille, imprezę bez okazji, pobyłam z moim drogim kuzynostwem [pozdrawiam wszystkich!!!], skosiłam trawę na traktorku [co bardzo kocham], i prowadziłam samochód siedząc na fotelu pasażera kierowcy [powiedzcie mi, czy mój brat jest wariatem, skoro mi na to pozwolił? a nie sorry, skoro mnie zmusił do tego? :D], była świetna zabawa więc nie żałuję.
Jednak no, z tatą pobyłam tylko dwie godziny na te całe dwa tygodnie do teraz licząc [1. tydzień w pracy, 2. wyjazd integracyjny z pracy więc nie mógł przyjechać na weekend, 3. trzy dni w pracy, 4. wyjazd na Ukrainę na weekend], ale tatuś nam to wynagrodzi i nie jedzie jutro do pracy, więc będzie wspólny wieczór :D [no tylko, że znowu bez brata, bo ma jakiś ******* koncert].

Trzy prezentacje: mogę być z siebie dumna.
Teraz czuję się wolna jeżeli chodzi o szkołę w domu. Miałam do zrobienia, jw., 3 prezentacje. Do dzisiaj, byłam zestresowana, napompowana i w złym humorze, bo jak na złość mam 3 prezentacje na centralnie 30.05. Z trzech różnych przedmiotów (geografia, fizyka i polski). Przez weekend je zrobiłam, więc to mam z głowy, i teraz mogę bez problemu do was/dla was pisać.

Słuchawki w uszach? A tak, bo mam akurat na uszach słuchawki. Szare, Panasonic, gumowe na uszach, bardzo fajne, chociaż uszy mi bolą [ale to po każdych mnie bolą]. Nadrabiam muzykę, bo przez cały tydzień niczego nie słuchałam, nie licząc radia oczywiście [bo jednak w radiu, nie puszczają na okrągło muzyki].

I jak już przy muzyce jesteśmy to... powróciłam do dawno lajkniętych YT na Youtubie. I znalazłam takie fajne cuś, co kiedyś robiło furorę w mim gronie [nie tylko ja tam jestem].


Pamięta ktoś? To jest ever :P
Do zobaczenia w następnym... czymś :D

PS. Jakby kto nie wiedział "[..]" <--- tenże nawiasy kwadratowe, zawierają, w takich postach, zdania/teksty które ja sobie dopowiadam. Zawsze powtarzam, że jak ktoś ma problem z ogarnianiem tekstów, to żeby ignorował tenże kwadratowe nawiasy :D

[EDIT]
PSS. A teraz czeka was seria postów z automatów, bo jak dużo piszę naraz i naraz publikuję, nikt nie wyraża się osobno na każdy post :D

1 komentarz:

  1. To taki niedobry ten Twój Tata, cały czas gdzieś jeździ zamiast spędzić czas z rodziną

    OdpowiedzUsuń

Jeśli skomentowałeś/aś dziękuję, to mnie motywuje.
Jeśli twój blog będzie ciekawy, zawsze zaobserwuję, więc nie musisz pisać o obserwowaniu.
Jeśli piszesz już któryś raz komentarz, nie musisz pisać adresu bloga.